Chciałem się dziś zwolnić wcześniej z pracy, bo miałem lecieć do następnej. Wystarczyło poprosić kogoś, żeby mnie zastąpił przez godzinę. I co się okazało? Że nadarza się świetna okazja,żeby sobie ze mnie pożartować. Bo przecież skoro mi na tym zależy, to grzecznie wysłucham dowcipów, nawet jeśliby były denne.
Żartów wysłuchałem, ale im bardziej się przedłużały, tym mniejszą miałem ochotę iść na jakiekolwiek układy. Skoro to taki problem - dobrze, posiedzę w bibliotece jak należy, a spóźnię się do gazety.
A gdy oznajmiłem swoją decyzję, że wcześniej nie wychodzę, to wielkie zdziwienie - jak to? Przecież żartowaliśmy!
No, niech się w dwa tygodnie sytuacja unormuje, to nikogo o nic nie będę prosić, ale sam też będę wymagać, żeby o nic mnie nie proszono. Tak jest najlepiej dla wszystkich.
-
whiteandblack:
Pokaż wszystkie (1) ›